ikona wpisu "Retro Prząśniczka 2017 - Pogoń Za Żubrem"

Retro Prząśniczka 2017 – Pogoń Za Żubrem

Przez , 6 października 2017

Ostatni weekend spędziłem na gonitwie za Żubrem. Co ciekawe goniłem go zabytkowym Citroenem C4 z 1932 roku. Od razu muszę zaznaczyć że była to wyjątkowo trudna pogoń, było jednak warto.

Żeby opowiedzieć jak do tego doszło muszę jednak cofnąć się do chwili kiedy wracając z XV Łódzkiego Rajdu Przedsiębiorców wspomnianą już Cytrynką (Citroen C4) zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej uzupełnić paliwo. Tam właśnie spotkaliśmy pozytywnie zakręconą dziewczynę, która zaczęła opowiadać coś o Classic Cars Łódź, o jakiejś Retro Prząśniczce i co najdziwniejsze o tym że jest jakiś Żubr którego trzeba gonić… Dziwne spotkanie.. Prawda jednak jest taka, że właśnie wtedy pierwsze ziarenko zostało zasiane, chociaż nikt nie wiedział co z niego wyrośnie.

Później przyszedł czas na kilka rozmów telefonicznych, facebookowych, nawet kilka smsów. Dowiedziałem się że tak naprawdę chodzi o rajd turystyczno-nawigacyjny samochodów zabytkowych – to wiele tłumaczyło. Pomimo zapewnień że mój udział jest świetnym pomysłem, miałem dużo obaw. Zwłaszcza że do przejechania było około 150 km, a to bardzo dużo jak dla 85-letniej Cytrynki.

Koniec końców decyzja zapadła i razem z moim pilotem postanowiliśmy jechać. Pozostało tylko przygotować auto i zdobyć stroje z epoki potrzebne do konkursu elegancji. Wypożyczalnia Łódzkiej filmówki przyszła nam z pomocą i już po 2 godzinach przymierzania byliśmy żywcem wyjęci z lat 30-tych.

Citroen C4

Citroen C4 z 1932 roku wraz z załogą

Niestety do ostatniej chwili straszyła nas deszczowa pogoda, stawiając pod znakiem zapytania nasz udział. Na szczęście organizatorzy zadbali i oto (tak twierdzili 🙂 ) – chociaż nie chcieli zdradzić jak im się to udało.

Takim sposobem, gotowi na wszystko stawiliśmy się w sobotę w nocy (7:30 w sobotę to noc) pod Garażem Klasyków. Okazało się że znajomych twarzy (i aut) nie brakuje. Po krótkiej odprawie skierowano nas na start, skąd jako załoga najstarszego auta mieliśmy wyruszyć jako pierwsi. Po drobnych problemach z przedzieraniem się przez masę zaparkowanych wszędzie aut udało się nam wyruszyć tylko z 2 minutami opóźnienia.

Pierwsza próba do której dotarliśmy nie całkiem trafiła w charakter auta będąc typową czasówką. Na szczęście moje niebywałe wręcz umiejętności sprawiły, że pomimo ograniczeń pojazdu zakończyliśmy ją z najlepszym czasem – złośliwi twierdzą że to tylko dlatego, że byliśmy pierwszym autem i nasz czas na chwilę sprawdzania był jedyny.

W 47 sekundzie filmu widać jak startujemy – później już byliśmy tak szybcy że nie udało się nas uchwycić kamerą 🙂

Wszystkich prób nie będę dokładnie opisywał, ponieważ było ich bardzo dużo i chcąc poświęcić im należytą uwagę musiałbym napisać ogromny elaborat. Warto jedna wspomnieć, że musieliśmy przetaczać 150-kilogramowe bele siana, rzucać oszczepami, odnajdywać dziwne budowle, liczyć przystanki, rozpoznawać królów na obrazach, liczyć żarówki w kościołach, wiedzieć co to jest „Puszka Kocha”, liczyć kilometry, jeździć na rozklekotanych składakach, skręcać i rozkręcać śrubki, identyfikować szyszki.. i dużo, dużo więcej. Atrakcji było tak dużo, że przez cały dzień zrobiłem tylko jedno zdjęcie – nie starczyło czasu na więcej.

Citroen C4 z 1932 roku

Zmiana koła w Citroenie C4 z 1932 roku

Nie obyło się jednak bez problemów technicznych. Poddała się maszynka od dętki i w błyskawicznym tempie zaczęło schodzić powietrze. Na szczęście załoga Łady poratowała nas podnośnikiem (jeszcze raz wielkie dzięki 🙂 ) i niczym w formule 1 ruszyliśmy zmieniać koło.

Ciągła walka z czasem została zakończona (przynajmniej według nas) pełnym sukcesem, ponieważ jak na załogę która wyjechała jako pierwsza nie dojechaliśmy jako ostatni. Po nas przyjechały jeszcze dwa auta 🙂 Na szczęście to nie kolejność przyjazdu była decydująca.

Potwornie zmęczeni trafiliśmy na bal komandorski podczas którego miały być ogłoszone wyniki i rozdane puchary. Część oficjalna zakończyła się otrzymaniem pucharu za zdobycie 2 miejsca w swojej klasie. Radość była ogromna. O części mniej oficjalnej balu nie będę się rozpisywał, było super, a kto nie był, niech żałuje.

 

Niedziela minęła dużo spokojniej, wystawą wszystkich aut, podczas której odbył się Konkurs Elegancji Rajdu Retro Prząśniczki w Spale.

..i tutaj znowu muszę się pochwalić, ponieważ decyzją Wójta Gminy Inowłódz Cytrynka została wybrana najładniejszym autem rajdu 🙂

Powrót do domu był czystą formalnością, chociaż pod wpływem nagłego impulsu postanowiliśmy nie zmieniać strojów i budząc ogólną ciekawość wyruszyliśmy w naszych klimatycznych ciuchach.

Powrót do domu - Citroen C4 z 1932 roku. Widok z kabiny.

Jeszcze tylko małe podsumowanie 🙂

To był wyjątkowo udany weekend. Organizacja rajdu była w pełni profesjonalna, za co należą się podziękowania dla wszystkich którzy się do tego przyczynili. Uczestnicy doskonale wpisali się w ten niepowtarzalny klimat. Dawno już nie spotkałem tylu sympatycznych ludzi w jednym miejscu. Wszystkim biorącym udział bardzo dziękuję i (mam nadzieję) do zobaczenia niedługo.

Citroen C4

Citroen C4 z 1932 roku

..a Wszystkim którzy nie byli mogę tylko powiedzieć: „żałujcie, ponieważ było Super!”