Ikona wpisu "Moto Weteran Bazar"

Moto Weteran Bazar

Przez , 25 września 2014

Logo Mwb 1W weekend 13-14 września odbyła się w Łodzi największa w Polsce giełda zabytkowych pojazdów, przez wszystkich zwana w skrócie „bajzlem”. Impreza ta odbywa się cyklicznie już od tylu lat że ciężko mi sobie przypomnieć kiedy to trafiłem na nią pierwszy raz. Zmiany w stosunku do poprzednich edycji widać, chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się że nadal panuje ten sam bałagan.

Po pierwsze ciężko już dostać się na teren przez płot. Drut kolczasty, smar na ogrodzeniu i ochrona przy najłatwiejszych przejściach skutecznie odpędzają chętnych darmowego oglądania, a może ja już jestem za stary na takie numery. Pozostaje więc z rozrzewnieniem wspominać wybryki młodości i dawne skoki przez „płotki”.

Motoweteranbazar 201409 Foto05Ważniejszej zmiany należy jednak szukać gdzie indziej. Ze zdziwieniem stwierdziłem że nawet bajzel wkroczył w XXI wiek. Najpierw powstała strona internetowa, później pojawiła się nowa, dobra praktyka z wysyłaniem maila z informacją o tym kiedy i gdzie odbędzie się kolejny Moto Weteran Bazar, jeszcze później znalazłem konto giełdy na facebooku, kto wie może niedługo nawet pojawią się na Google+. Niestety podczas wkraczania w świat internetu nie ustrzegli się kilku błędów. Dla przykładu mógłbym opisać wygląd strony internetowej, ale wyjątkowo nie chcę się o tym rozpisywać, a wszystko przez to że nie znajduje odpowiednich do tego słów. Nadgorliwych masochistów odsyłam do wspomnianej strony www.motoweteranbazar.com, jednocześnie przestrzegam wszystkich znających się na pisaniu stron internetowych – nie zaglądajcie do kodu źródłowego strony. Nawet jedno spojrzenie grozi wyjątkowo paskudnymi chorobami.

Logo Mwb

Pod dużym wrażeniem byłem również reklam/komunikatów nadawanych w radiowęźle znajdującym się na terenie bajzlu. Oprócz ciągłych próśb o polubienie strony facebook’owej usłyszałem (sądząc po śmiechach ludzi dookoła – niejedyny) reklamę Jaguara E-type, który to jak głosił tekst reklamy był „używany” – szkoda bo wolałbym nieużywanego E-type’a.

Motoweteranbazar 201409 Foto34Wracając jednak jeszcze na chwilkę do facebook’owych reklam mam drobną uwagę do organizatorów, proponuję zamiast form typu „jesteśmy już na facebooku, prosimy polubcie nas” sklecić coś w stylu „jeżeli chcesz być na bieżąco (…) będziemy dbać żebyś nie przegapił (…) planujemy ciekawe konkursy dla naszych fanów (…) wystarczy polubić naszą stronę na facebooku” – język korzyści, a nie biadolenie o „lajki”.

Muszę wspomnieć również że ta konkretnie edycja Moto Weteran Bazar była dla mnie szczególna i to z bardzo ważnego powodu, mianowicie była pierwszą imprezą tego typu na którą wybrałem się z moją córką. Chciałbym powiedzieć że była zachwycona, ale niestety cała radość minęła po 10 minutach i reszta czasu upłynęła pod znakiem ogólnej nieszczęśliwości. Do czego nie powinienem się przyznawać, żeby zachować względny spokój posunąłem się do jakże wychowawczego przekupstwa – obietnica lodów (koniecznie czekoladowych) potrafi załatwić wiele spraw.

Motoweteranbazar 201409 Foto25Z kolejnych ciekawostek.. ze względu na prażące słońce pojawił się problem z nakryciem głowy dla mojej córki, a dokładniej z jego brakiem. Szybko znalazłem fajną chustę z trupią czaszką – idealna dla 4 latki. Niestety mój wybór nie przeszedł, spojrzała tylko na mnie z dziwną zrezygnowaną miną i powiedziała „nie tato (pauza) chcę tą” i pokazała czerwoną chustę w kwiatki. Żeby nie było wątpliwości dostała tą którą chciała, a ja ucieszyłem się że przynajmniej nie była różowa. Idealną puentą dla całodniowych wrażeń mojej córy była odpowiedź na moje pytanie o to co jej się podobało najbardziej, co było najfajniejsze – „lody tatusiu”.

Wracając do motoryzacyjnych aspektów całego dnia, myślę że po prostu odeślę wszystkich czytelników do zdjęć, ponieważ to one najlepiej oddadzą klimat tego wydarzenia.

Jeszcze tylko jedno zdanie podsumowania.

Bez względu na moje marudzenie w kwestiach dotyczących wkraczania w XXI wiek, impreza jak zwykle się udała i jak zwykle wróciłem z niej w świetnym humorze, bogatszy o kilka zakupionych części – dlatego też mam trzy słowa do księdza prowadzącego do organizatorów: „gratuluje, świetna robota” (zresztą jak zwykle).