Ikona wpisu "63 rocznica FSO"

63 rocznica FSO

Przez , 13 listopada 2014

63 Rocznica FSO„Zwiedzanie fabryki FSO” – te słowa wystarczyły i decyzja została podjęta. Jadę! Było jasne że taka okazja może się już nigdy nie zdarzyć, przecież wiadomo że wszelkie biedronki i inne żabki tylko czekają żeby w miejscu fabryki wybudować jakiś przytulny markecik, czy też inne cholerstwo.

Pominę drobne problemy przed-wyjazdowe i to że wszystko stanęło pod znakiem zapytania, wyjaśniając się ostatecznie dopiero około 22:30 dnia poprzedzającego wyjazd. Sms-y z informacją zostały wysłane i godziny wyjazdu zostały ustalone. Ostatecznie wyruszyliśmy w składzie dwóch tatusiów i dwie córki - odpowiednio: pierwszy tatuś – pierwsza córka, drugi tatuś – druga córka. Ustalone wyjazdowe godziny, (z racji dzieci) jako tzw. „elastyczne” zostały mocno nagięte i wyruszyliśmy dopiero z prawie godzinnym poślizgiem.

63 Rocznica FSOPodróż była fatalna z powodu wyjątkowo złej pogody, ale upatrywaliśmy w niej swoje szanse – przecież na pewno przyjedzie mało osób, ponieważ większość się zniechęci. Tak przynajmniej tłumaczyliśmy sobie niepokojące informacje o bardzo dużym zainteresowaniu imprezą i wieści o jakiś limitach, czyli same problemy i wszystkie dotyczą zwiedzania fabryki.

..z ciekawostek

Okazało się że na trasie mam problem z dogonieniem czerwonego Poloneza Caro, który jak stwierdziłem ze zdziwieniem odchodził mi gdy ja miałem na zegarze 160km/h. Sytuacja była o tyle denerwująca że goniłem „trapeza” słuchając szydzących słów taty numer dwa siedzącego na miejscu pasażera: „..to mówisz że masz ile koni?”, „trzeba było pomyśleć o Polonezie, to byśmy zdążyli”, „..a więc tak idzie Twoje 2.5 V6″…

63 Rocznica FSOKiedy już uciekł nam definitywnie, pomyślałem że przynajmniej docinki się skończą. Zamiast Poloneza, przed nami pojawił się jednak czerwony Duży Fiat i oczywiście usłyszałem „może chociaż za nim nadążysz”. Najgorsze jednak nastąpiło, gdy podczas zawracania pod jakimś wiaduktem kierowca Fiata stwierdził że zdąży na „żółtym” i dodając ostro gazu, bokiem przeleciał przez skrzyżowanie, kiedy to my zostaliśmy na czerwonym. Śmiech mojego pasażera towarzyszył mi jeszcze długo, a dokładnie do następnego zjazdu, ponieważ to właśnie na nim Fiat pomylił drogę i kombinował jak tu naprawić błąd, stojąc w wyjątkowo dziwacznym miejscu. Od dalszego wysłuchiwania komentarzy uratowała mnie jednak dużo skuteczniej Ruda (tak nazywam nawigację), tym razem w wersji telefonowo-googlowej. Stała się rzecz niesłychana i zaczęła „mówić językami”, a dokładniej (chyba) po Bułgarsku. Dalej pokazywała trasę dobrze i na ekranie obowiązywał język polski, ale słowa jakie wypowiadała zdecydowanie nie były polskie. Teraz z perspektywy czasu i po przeanalizowaniu wszystkich okoliczności, oraz po lekturze wikipedii, myślę sobie że Ruda została chwilowo opętana przez jakiegoś Bułgarskiego demona. Najprawdopodobniej przez Brodawice (Brodarica), chociaż zamiast zbiorników wodnych musiałby wystarczyć obfity deszcz.

63 Rocznica FSOPomijając te „incydenty” trasa minęła spokojnie i oczom naszym ukazał się majestatyczny napis FSO Fabryka Samochodów Osobowych SA. Nawet paskudna mżawka nie była w stanie nas zatrzymać. Niestety szybko dowiedzieliśmy się że na zwiedzanie są zapisy, ale nie gwarantują one wejścia ponieważ później odbędzie się losowanie i tylko grupa szczęśliwców będzie mogła przekroczyć bramę fabryki.

63 Rocznica FSORozumiem wszystko, również tłumaczenia organizatora: Stowarzyszenia FSOautoklub, ale zwyczajnie zrobiło mi się przykro. Przypadek w którym nie zostaje wylosowana choćby jedna osoba z naszej gromadki nadal był przypadkiem w którym nie wchodzi nikt. Biorąc pod uwagę również, że zapisy trwały wyjątkowo długo, postanowiliśmy że, po obejrzeniu aut na parkingu przed wejściem, po zajrzeniu przez bramę i po zwiedzeniu jedynego otwartego pomieszczenia „biura przepustek” i oczywiście jego toalety, że zakończymy świętowanie 63 rocznicy rozpoczęcia produkcji przez Fabrykę Samochodów Osobowych w Warszawie zanim się na dobre rozpoczęło.

63 Rocznica FSOPonieważ nie chcieliśmy aby dziewczynki były zawiedzione, wprowadziłem plan B. Miałem smutne podejrzenie, że może mieć miejsce taka sytuacja i zawczasu wpadłem na pomysł innych atrakcji. Wyjazd jako że o tematyce motoryzacyjnej, postanowiliśmy zakończyć tematyką motoryzacyjną, czyli w Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach.

 

Z racji tego że rozpisałem się okrutnie, o zwiedzaniu muzeum będzie w oddzielnym artykule 🙂 który to znajduje się pod tym linkiem „Muzeum w Otrębusach