Ikona wpisu "Cytrynowe zakończenie sezonu"

Cytrynowe zakończenie sezonu

Przez , 4 listopada 2014

Citroen C4Ostatni weekend zafundował nam klasyczny przejaw polskiej złotej jesieni. Wszystko pod hasłem „ciepło i kolorowo”. Dlatego też postanowiłem po raz ostatni w tym sezonie przewietrzyć Cytrynkę. Zanim jednak wyruszyłem…

Użytkownicy nowoczesnych aut nie zdają sobie sprawy jakim luksusem jest ich bezobsługowość, przynajmniej w tym codziennym zakresie. Wyjazd autem z 1932 roku trwa nieco dłużej. Najpierw trzeba zdjąć pokrowiec – przecież w garażu się kurzy a dopuszczać do zakurzenia auta się nie godzi. Następnie trzeba usunąć spod auta kobyłki na których stoi. Kolejną czynnością jest sprawdzenie ciśnienia w ogumieniu – niestety dopompowanie kół wymaga poważnego nadwyrężenia stawów palców. Ważne jest aby sprawdzenia tego nie zaniedbać, ponieważ rzadko jeżdżone dętki w kołach mają tendencje do tracenia powierza. Niestety w moim przypadku dostęp do wentyli Citroena jest wyjątkowo karkołomny. Zasady Murphy’ego zadziałały i trzeba było dopompować wszystkie cztery koła.

Citroen C4

Kolejnym krokiem jest sprawdzenie wielkości „kontrolowanego” wycieku płynu z pompy wody i ewentualne zmniejszenie go specjalnie do tego przerobionym kluczem. Każde auto (zwłaszcza starsze) ma swoje problemy i C4 nie jest w tym względzie wyjątkiem. Zanim wyruszymy warto jest również sprawdzić poziom benzyny w zbiorniku. Po kontroli poziomu oleju pozostało jeszcze sprawdzić poziom płynu chłodzącego w chłodnicy i można brać się do wypchnięcia auta z garażu. Odpalać lepiej jest na zewnątrz, ponieważ nie trzeba wtedy wietrzyć garażu – Cytrynka potrafi nieźle nakopcić. Zanim jednak nastąpi rozruch auta warto jest uważnie obejrzeć podłogę naszego miejsca parkingowego w poszukiwaniu plam różnego typu wycieków. Jeżeli nie pojawiły się żadne nowe, lub nieznanego pochodzenia można zasiąść do wehikułu.

Citroen C4Teraz pozostała już czysta przyjemność. Nurkujemy w okolice nóg pasażera gdzie należy odkręcić kranik dopływu benzyny. Sprawdzamy bieg. Pompujemy pedałem gazu, czy raczej powinienem powiedzieć „pedałem akceleracji”, żeby dostarczyć paliwo do gaźnika. Załączamy zapłon – z uwagi na brak standardowego kluczyka robi się to odpowiednim przełącznikiem. Wyciągamy wajchę ssania (jeżeli ktoś nie wie cóż to, niech zapyta kogoś starszego) i wciskamy przycisk rozrusznika. Delikatnie operując gazem zachęcamy silnik do pracy. Teraz trzeba już tylko troszkę odczekać, żeby silnik się rozgrzał. Ja czekam aż ssanie stanie się już niepotrzebne, a wolne obroty silnika nabiorą odpowiedniej „kultury pracy”.

Zapalamy światła (swoją drogą warto je również sprawdzić) i najważniejsze – wciskamy klakson, żeby jego wyjątkowo charakterystyczny dźwięk powiadomił rodzinę i sąsiadów że Cytrynka wyrusza na miasto.

Citroen C4Podsumowując, już 30-40 minut od dotarcia do garażu wyjechałem przez bramę i tym samym niedzielna przejażdżka się rozpoczęła. Rzutem na taśmę zabrała się ze mną siostra i razem wyruszyliśmy z zamiarem pstryknięcia kilku fotek, żeby wykorzystać piękne kolory jesieni. O tym jak wyglądała nasza przejażdżka najlepiej opowiedzą zdjęcia, ponieważ to właśnie one zajęły nam najwięcej czasu i jak się okazało dostarczyły najwięcej przyjemności.